Wednesday, 29 February 2012

ponad rok mnie tu nie bylo

o_O
od dawna juz nie pisze, nie interesuje mnie to ani troche.

Friday, 17 December 2010

these are just ghosts that broke my heart before i met you.

chciałam tylko publicznie oświadczyć, że żyję, ale średnio chce mi się pisać, bo obijam się między powtórkami na egzaminy, zajęciami plastycznymi i wyjazdami 2h pociągiem od domu.
zaczynam przerwę świąteczną i mam zamiar trochę wypocząć, no i wyjść w końcu z domu, bo zaraz będę miała anemię (jestem straszliwie niedotleniona).
poza tym moje kochanie wraca z uniwerku na ponad dwa tygodnie, więc trzeba to dobrze wykorzystać.
+ zaczynam nienawidzić zimna - wynikiem -10 stopni jest egzema i różne inne problemy ze skórą, a przecież krem nawilżający dwa razy dziennie etc.
cały pokój mi śmierdzi terpentyną i farbami olejnymi i nie dokońca wiem, co mam z tym fantem zrobić, bo wietrzenie nic nie daje. chyba będę musiała się przenieść z malowaniem do garażu, samobójstwo.
idę dalej umierać i robić inne ciekawe rzeczy.

Wednesday, 28 July 2010

tak bym chciała wszystko Ci powiedzieć.

Od trzech lat nieświadomie uciekam przed Tobą w ramiona kogoś innego i wmawiam sobie, że wcale nie jest ze mną tak źle.
Ale przez ostatnie 3 dni wyszło na to, że kocham Cię od momentu, w którym pierwszy raz z Tobą rozmawiałam i to tak bardzo. Byłam tak przestraszona tym, co do Ciebie czuję, że nauczyłam się być zimną suką. Uciekałam do innych, żeby to odeszło, ale się nie udało. I kiedy widzieliśmy się w Czaplinku, byłam już zupełnie przerażona i to dlatego tak się trzęsłam na peronie, bo jesteś jedyną osobą, która może zrujnować mi życie. Odpychałam Cię i próbowałam sobie (i Tobie) wmówić, że to Twoja wina, kiedy po prostu bałam się bólu. Uciekłam parę razy, żeby się wyżyć na Tobie za to, że tak na mnie działasz. Nie chciałam być jakąś pierdoloną niewolnicą wobec tego co do Ciebie czuję, potrafisz to zrozumieć? I teraz Ty masz swoje życie i to jest takie okropne, bo tak naprawdę, to umarłabym dla Ciebie. Kocham Cię tak bardzo, że to potrafiłoby mnie zniszczyć w kilka chwil.

Friday, 14 May 2010

tell me where did you sleep last night.


1. Mam tyle piosenek, które chciałabym Tobie zadedykować. Nawet sobie nie wyobrażasz. Na daną chwilę pozostaje nam tylko śpewanie razem Jamie T - If You've Got The Money.
2. Ciągle piszę o tym samym, martwię się tym samym itd, czasem mi się wydaje, że moje życie jest monotonne. A przecież nie jest. Przecież jest oblane śmietanką towarzystwa, poprawione miodem i wszelkimi innymi słodkościami typu mleko skondensowane słodzone. Nie potrafię myśleć o teraźniejszości kiedy tak bardzo chciałabym żyć w latach późnych 70 i chodzić na koncerty Joy Division. Bo najważniejsze wydarzenie w moim życiu było prawie 30 lat temu, 18 maja 1980 roku, w pobliżu miasta w którym mieszkam, za pomocą kabla od suszarki na pranie.
3. Właściwie nie wiem co ja tu robię. To przez to wino.

Saturday, 8 May 2010

one day we're gonna live in paris, i promise, i'm on it



and every night we'll watch the stars
they'll be out for us, they'll be out for us
and every night the city lights
they'll be out for us, they'll be out for us

Sunday, 18 April 2010

do you remember the way we danced? i wish i could forget it.

Nigdy nie napiszę nic porządnego, bo sama siebie blokuję i piszę tak, jak myślę, że powinnam pisać, a nie tak, jak bym chciała. I nawet jak już mam w głowie zdanie, tak jak teraz, to na klawiaturze piszę coś trochę innego, bo ogranicza mnie mój umysł i nie pozwala mi być tak do końca wolną.
I wolność w tym świecie jest tak względna, że chce mi się rzygać za każdym razem kiedy ktoś o niej mówi, bo co to za wolność kiedy są rzeczy, które musimy robić i nie mowa tu o oddychaniu. Ograniczenia są po to, żeby nie było chaosu, ale to on właśnie jest wolnością i za mało go jest na tym świecie.

Chciałabym dalej pisać o wolności i o wolności słowa, ale trafiłam właśnie w internecie na coś takiego, że już chyba nie jestem w stanie i zostawię kolejny niedokończony wątek.

I właśnie wyszło mi, że piszę chaotycznie dlatego, że próbuję być wolna, co by się zgadzało.

Monday, 12 April 2010

it's good to see you, see you survive, it's good to see you, see you still alive.

1. Ja nie mam czasu na myślenie o czymkolwiek, bo niby przyszły zmiany, tylko że dla mnie wszystko już i tak będzie takie samo, bo nie wierzę w ten świat. I teraz w tej chwili właśnie też nie mam czasu na myślenie, no i nie myślę nawet o tym, że to ode mnie zależy jak to wszystko widzę i słyszę i postrzegam i interpretuję. Ostatnio nie interpretuję wcale, bo interpretacje bywają błędne i wtedy już tylko pozostaje wszystko odkręcać i tłumaczyć, a ja nie umiem ładnie ludziom przedstawić o co mi naprawdę chodzi.
2. Chciałam dziś obejrzeć 5 filmów Jarmuscha za jednym zamachem, ale już po Nieustających Wakacjach się poddałam, bo tak nie można. I tu nie chodzi o to, że się nie da, ale właśnie o to, że można coś błędnie zinterpretować, a potem trzeba to będzie odkręcać. Ja kiedyś naprawdę obejrzę te filmy, ale nie naraz i nie przy takim zachodzie słońca jak teraz, bo aż mnie boli po lewej stronie jak na niego nie patrzę.
3. Nie ma karty dźwiękowej w tym komputerze, więc nie mogę sobie nawet poprzeszkadzać muzyką, a właściwie nigdy nie myślałam, że aż tak mi to potrzebne. I teraz zaczynam myśleć, ale tylko o tym, czy mogę jutro założyć tą sukienkę z tym swetrem i czy nie zmarznę czasem na lotnisku, albo tym bardziej w samolocie i o tym, że paznokcie mam nie pod kolor, ale zabrakło mi zmywacza.
4. Szukałam termometru i mało nie spadłam z taboretu na kafelki, a i tak nigdzie go nie ma, więc będę dalej siedziała bez pewności czy mam gorączkę czy nie. Bo przy anginie to właściwie mogę mieć, chociaż od dwóch dni jestem na antybiotykach i już mogę przełknąć jogurt. Zachód słońca już się skończył, ale dalej na ślepo walę w klawiaturę, bo jestem głupia i nie rozumiem, że na słońce nie powinno się patrzeć.
5. Chciałabym móc podłączyć aparat do komputera, a właściwie to kartę pamięci i zgrać dzisiejszy Sopot, ale nie wiem jak to zrobić, więc pokażę innym razem.